Lęk i Strach



Jeden z lekarzy psychiatrów opisał na-stępujący przypadek, który zdarzył się w Paryżu. Jego pacjentka, 30-letnia, wykształcona, władająca biegle trzema językami kobieta otrzymała niesłychanie atrakcyjną propozycję zawodową. Do odległego miejsca pracy musiałaby jednak dojeżdżać metrem, a na 14 piętro swojego biura - windą. Ponieważ odczuwana przez młodą osobę klaustrofobia dotyczyła właśnie metra i windy, z żalem zrezygnowała z szansy awansu. Fakt ten jednak sprawił, że dała się wreszcie namówić na wizytę u lekarza, który miał wyjaśnić przyczynę jej lęków. I cóż się okazało? Gdy była małą, krnąbrną dziewczynką rodzice za każde przewinienie zamykali ją w ciasnej i ciemnej piwnicy... Jeśli ktoś boi się latać samolotem, powinien starać się uświadomić sobie, jakie jest źródło tego lęku. Być może bowiem, iż wynika on po prostu z lęku - zamknięcia w kadłubie i niemożności opuszczenia kabiny. Strach przed lataniem nie zawsze bowiem wynika z lęku przestrzeni. Większość z nas boi się spaść ze znacznej wysokości. Tylko najodważniejsi, bez zabezpieczenia, potrafią zejść z 30-metrowej drabiny pożarniczej lub stać na 12 piętrze na nieznacznie tylko wysuniętym gzymsie. Ale lęk przestrzeni to zupełnie coś innego. Osoby obciążone tą fobią czują się tak, jakby przyciągała je ziemia, znajdująca się hen, w dole, pod wyciągiem krzesełkowym, pod balkonem wieżowca lub u stóp występu skalnego. Na szczęście, dotychczas jeszcze nie zdarzyło się, aby ktoś obciążony strachem przestrzeni skoczył z okna lub z balustrady mostu. Ci, którzy odczuwają ten rodzaj fobii, zdają sobie sprawę, że ich lęk jest absurdalny. Ale męczą się straszliwie: mają zawroty głowy, ciemne płatki przed oczami, biją na nich siódme poty, a co gorsze - zdają sobie doskonale sprawę, że nikt z „normalnych” ludzi nie może ich sytuacji zrozumieć i współczuć im. Może dlatego fobicy najczęściej milczą o swoich doznaniach lub starają się swoje przeżycia kryć czy tuszować. Do lekarza zgłaszają się na ogół dopiero wtedy, gdy odczuwany lęk staje się ciężarem nie do zniesienia. Kuracja prowadzona jest przy zastosowaniu różnych - prostych lub bardziej skomplikowanych - technik. Pacjent uczy się, na przykład, na początku, całkowitego odprężenia fizycznego. Dopiero w stanie pełnego luzu ma sobie wyobrazić go zazwyczaj głęboko sytuację - na przykład jazdę windą. Za każdym razem przedłuża w wyobraźni pobyt w zamkniętym pudełku. Gdy potrafi już wytrzymać przez pełny kwadrans - wtedy jest naj-prawdopodobniej gotów wsiąść bez lęku do prawdziwej windy. Dzięki częstym ćwiczeniom strach powoli zmniejsza się, aż ustępuje całkowicie. Inna metoda jest już bardziej brutalna i opiera się na przekonaniu, że organizm człowieka nie jest w stanie zbyt długo wy-trzymać znacznego nasilenia lęku. W pewnym momencie następuje przesycenie, „energia strachu” zostaje wyczerpana, nerwy przestają reagować na bodźce. W przypadku klaustrofobii wygląda to tak: terapeuta zamyka pacjenta - oczywiście, za jego zgodą - w bardzo ciasnym pomieszczeniu albo każe mu jeździć windą tam i z powrotem, a więc naraża go na wywołujące lęk bodźce przez tak długi czas, aż wreszcie pacjent stanie się na nie niewrażliwy. Sprostać wymogom takiej końskiej kuracji nie jest łatwo. Kto jednak zda wreszcie ten trudny egzamin, ma szanse na zawsze uwolnić się od dręczącego lęku. Wiele, spośród cierpiących na fobie osób, jest w stanie przezwyciężyć je bez niczyjej pomocy, świadomie stawiając się w krytycznych sytuacjach. Na przykład Goethe, który w młodych latach cierpiał na lęk przestrzeni, starał się jak najczęściej wchodzić na sam szczyt wieży widokowej, z której obserwował miasto ze znacznej wysokości. Twierdził, że ten narzucony samemu sobie trening, powoli, stopniowo, ale skutecznie wyzwalał go z niewoli lęków.

Breastfem

Kino Kobiece

Lęk i Strach

Ojciec

przyjaciele

Wygoda Kobiety

Kobiety z tamtych lat

Moda

Breast

Fem

Poprawianie nastroju

Kolacje z surówkami

Maseczki na biust
Aktorki Breastfem

Modelki Breastfem

SOCIAL MEDIA
facebook twitter

kontakt / regulamin / Rodo


©