Kobiety z tamtych lat



List pod tym tytułem opublikowany w 20 numerze wywołał prawdziwą burzę. Szlag mnie trafił, kiedy w rubryce „Ludzie listy piszą" zapoznałem się z poematem „Kobiety z tamtych lat”. A czemuż to wystąpiłeś anonimowo - aniele z rogami, ty buńczuczny samcu, egoisto zatwardziały?. Co w życiu zrobiłeś dla tej nieszczęśliwej, zgorzkniałej, zaniedbanej i złośliwej kobiecie?. Kim jesteś pracusiu, zawiedziony kogucie, chwalący zapewne cudze, poniżający swoje?. Przyznaj się, ile razy w pożyciu małżeńskim powiedziałeś jej dobre słowo, kupiłeś kwiatek, wyprałeś koszulę i skarpety?. Twierdzisz, że to hormony wpłynęły na jej lenistwo, że klimakterium, że inne wady... A jak tam u Ciebie z testosteronem?. Fe, stary rozpustniku!. Gdybym był na miejscu żony tego już dawno życzył mu... szczęścia u innych. Po przeczytaniu tego listu ciśnie się na usta inne pytanie: „Gdzie są kobiety z tamtych lat”?. Panowie wiele zmian widzą w charakterach swych żon, natomiast z reguły nie zauważają zmian u siebie. 2 biegiem lat najczęściej przeobrażają się w obserwatorów domowych, zamkniętych w sobie, czasami stoików nie zdradzających swoich myśli. Jestem mężatką z 18-letnim stażem małżeńskim i sytuacja w mojej rodzinie jest zbliżona do atmosfery domu autora listu. Główną jednak winą obarczam za ten stan rzeczy męża, który w zasadzie nie jest złym człowiekiem, lecz z biegiem lat przestał być „chłopcem z tamtych lat”. Czuję, że rozpłynęła się wielka miłość, mąż jest zamknięty w sobie, trudno jest z nim nawiązać kontakt. Gdyby był odrobinę pogodniejszy, zainteresowany, jak kiedyś, moimi problemami, poświęcił dla mnie odrobinę czasu i przyjaźni - na pewno byłabym „dziewczyną z tamtych lat”. Ponieważ tego nie mam - jestem czasami wybuchowa, nerwowa, obojętna i leniwa. Żona ze stażem Brawo za odwagę, Szanowny Panie! Podniósł Pan kwestię szalenie drażliwą, ale przecież jakże ważną! Umiejętność bycia ze sobą w zgodzie przez długie małżeńskie lata jest sztuką niezwykle trudną. Wiem coś o tym, bo w „stadle małżeńskim” przeżyłam 40 lat. Moje wnioski są zbieżne z Pańskimi. Niestety, to właśnie my, kobiety, najczęściej psujemy nasze małżeństwa. Oczywiście, nie zdając sobie z tego sprawy. Psujemy ślepą - nie pozostawiającą już czasu na nic innego - miłością do dzieci, a później wnuków, zapobiegliwością nie pozostawiającą pola dla mężowskiej inicjatywy. Chcemy być dzielne, odważne, wspaniałe. I to tak bardzo, że w którymś momencie musimy przegrać. Bo siły już nie te, i zdrowie nie to! Więc bunt, więc płacz i gorycz porażki. Za późno. Zmarnowanych lat nie da się nadrobić nawet tabletkami Breastfem... Zofia Duma Warszawa Najbardziej poruszyły mnie słowa, że starszym paniom tłoczony jest jad do głowy, że przechodzą klimakterium (co jest normalnym, choć niełatwym etapem w życiu kobiety), że muszą sobie zasłużyć na szacunek męża (jak na order?). A w ogóle jeśli ma zastrzeżenia co do zachowania i postępowania żony, to powinien załatwić to z żoną w „cztery oczy", a nie na łamach kobiecego pisma. Chcę dodać, że mężczyźni też przeżywają różne kłopoty w pewnym wieku, choć może ich granice nie są tak ostro zarysowane latami. Tyle że mężczyźni skrzętnie te swoje kłopoty ukrywają, choć nie zawsze im się to. udaje. Żona z Gdyni To było o mnie. Niestety, zrozumiałam to zbyt późno. Irena I. Nie wiem, kim jest autor listu do redakcji, ale gdybym wiedział, uścisnąłbym mu w podzięce rękę. Napisał szczerą prawdę. Anonim z Białegostoku Żyję na tym świecie 50 lat, różne przeżyłam chwile, ale nic mną nie wstrząsnęło jak Pańska wypowiedź na temat starzejących się żon. Komu Pan zawdzięcza, że jeszcze ma chęć do życia, wigor, witalność? Czy tylko sobie? Starzejące się, zmęczone już kobiety wracają często myślą wstecz, widzą to swoje życie pełne poświęceń i ofiar i ogarnia je często żal. Stawiają sobie pytanie: Po co? Komu? Za co? To nie „jad żmijowy", to samoobrona, to obrona resztek godności ludzkiej, to bunt przeciw wiecznej służbie. A przecież, Szanowny Pan nadal wymaga smacznego jedzenia, porządku, pielęgnacji i uśmiechu? Niech no Pan porozmawia czasem ze sobą, co wniosła w Wasze rodzinne życie żona, a co Pan (nie mam na uwadze wartości materialnych). Czy nie dostrzega Pan czasem smutku w oczach żony, nie tylko rozdrażnienie?

Breastfem

Kino Kobiece

Lęk i Strach

Ojciec

przyjaciele

Wygoda Kobiety

Kobiety z tamtych lat

Moda

Breast

Fem

Poprawianie nastroju

Kolacje z surówkami

Maseczki na biust
Aktorki Breastfem

Modelki Breastfem

SOCIAL MEDIA
facebook twitter

kontakt / regulamin / Rodo


©